NOWA MODLITWA

Aniele mój stróżu błagam obudź się
Zdejmij z mego czoła chmurny życia cień.
Aniele rusz się przestań wreszcie spać
Dopomóż bym beztrosko znów się umiał śmiać.
Aniele może nawet weź mnie w końcu stąd.
Mam dość walki, ja nie stoję tak, jak dąb.
Aniele mój stróżu błagam obudź się
Zdejmij z mego czoła chmurny życia cień.
Aniele z Amorkiem zawiąż wreszcie pakt
By grot skierował celniej, mój był następny akt.

(ODPOWIEDŹ) PRZYTULANKA

Śniło mi się, że dziś z tobą rozmawiałem.
Nie, nie głosem, tylko sobą, całym ciałem.
Usta moje cień muskały na twej szyi
Szepty tej cudownie lekkiej chwili…
Oczy mówią ognia płonąc pożądaniem
Wargi suną powoli, niby tak niedbale
Ale to tylko pozór, bo cel jest świadomy
Chcą cię poznawać, najmniejsze obnażać atomy.
Twe pieprzyki wszystkie wykryć… lawirować…
Pomiędzy pagórkami piersi lekko lewitować.
Płynę zwinnie językiem, słowa nie padają,
Wszystkie cuda nieziemskie sprawnie odkrywając…
Chcąc kosztować spełnienia rozkoszności soków
Całe ciało splatając, by być wszędzie wokół.
Dłoni alabaster chwytam w swoje dłonie
Napawam się cudownością tnę rozkoszy tonie.
A te kształty, tak rajcują, urzekają…
Jakie jeszcze, jakie tu przygody mnie czekają?
Wilgotny język pomyka w dal po kręgosłupie
Fanaberie, to początek wielkich uciech…
Teraz stopki, takie drobne, delikatne,
Potem zęby wpijam w twoje uda gładkie..
Pieszczę dłonią, twój puls przyspiesza, bije żywiej.
Szybciej! Mocniej! Pragnę wzbić się jeszcze wyżej!
Czasoprzestrzeń, gdzieś wirują świetlne lata…
Nic już nie chcę, tylko wstrzymać koniec świata…
Nagle wiatr o szybę wali w łeb obuchem!
Nie śpię, w rękach zimną mnę poduchę…

JESTEŚ (WIĘC CHCĘ BYĆ)

Dziękuję pani, za nowy świt
Za czerwień słońca, gdy trzeba iść.
Za chłodne piwo, ciepłą rozmowę
Za niespodzianki eSeMeSowe.
Za dłoni dotyk, szczere gadanie,
Za powitanie i pożegnanie
Za każdy ranek radości pełen,
Za krótkie włoski, uśmiech, za Eden.
Za nowe rytmy i serca bicie
Pani, dziękuję ci dziś za życie.

ODA DO A (OD B. DO A.)

Chcę spróbować, jeszcze raz! Szansę daj od początku!
Bez harmidru, dźwięku powczepianych wszędzie dzwonków.
Bez ciężarów, które w mrok ściągają, czeluść piachów do podłoża.
Chcę spróbować z tobą Agi! Niechaj pęknie, puści ta obroża!
Bez aplauzu, lecz z cierpieniem w cierniach chorych racji,
Bez słów pustych, i przeprosin w ciepłych falach adoracji.
Bez pożegnań dziś zbytecznych i łykania łez w ukryciu…
Chcę spróbować! Daj mi szansę świecić jaśniej w nowym życiu!

PO TAK (DZIAŁEK)

Tak zimno, tak straszno, tak smętnie.
W niedziele nie migniesz ni dźwiękiem
Tak zimno, chodź przytul bo tęsknie
Znów czaruj, oplataj swym wdziękiem
Bo twa postać siłą mnie napawa
Abym raźniej w poniedziałek wstawał,
I nadzieja że będziesz znów blisko
Obejmę …spojrzeniem to… wszystko
To wszystko!!!

WYBAWIENIE

Nie czuję już uderzeń młota, który raz, po raz wali w głowę.
Nie czuję także krwawych otarć dzielących czaszkę na połowę.
Myśl się zaciska, jak garota, zabiera oddech, charczy, zgrzyta,
A rozum taki jest bezpieczny, jak małpa, w której ręku brzytwa.
I nagle w dali błyszczy światło… Tli się, lecz starczy na początek,
Patrzą jej oczy w moje oczy tak długo ciepła nie czujące.
Istotka, która tyle daje, że nigdy nie dostałem więcej…
Gdy się potykam, już jest obok z troską wyciąga do mnie rękę..
Potrafi patrzeć z wielkim żarem: wypalić troski, stopić sopel,
Otwarte serce moje całe, już z wrót odleciał ostatni skobel.
Ja wreszcie żyję! Jestem radosny! Pękły kajdany i moc wróciła!
To wszystko uczyniła miłość! Ogromna jest miłości siła!

PRZYTUL MNIE (JAŁOWY?)

Nie jesteś światłem w wąskim tunelu tyś jasną łuną
Jak zwiędły kwiat gdy susza dusi dni smutkiem suną
Gdy ciebie nie ma wszystko wiruje z wielkiej tęsknoty
Pamięć pobudza wspomnienia z wczoraj uśmiech i dotyk
Nie jesteś stepem spalonym słońcem tyś jest ogrodem
Gdzie pasterz spragnione stadko wiedzie po życia wodę
Gdy ciebie nie ma wszystko wiruje z wielkiej tęsknoty
Pamięć pobudza wspomnienia z wczoraj uśmiech i dotyk
Nie jesteś sępem padlinożercą żyjącym śmiercią jesteś jaskółką
Która zwiastuje piękną pogodę na jasnym niebie rysując kółko
Gdy ciebie nie ma wszystko wiruje z wielkiej tęsknoty
Pamięć pobudza wspomnienia z wczoraj uśmiech i dotyk

(CHCESZ OSZOŁOMIONEGO) SZ(YMP)ANSA?

Móc pobyć z tobą sam na sam, bez tłoku, ścisku, rozpraszaczy
I zamknąć się na cały świat, rozpiąć parasol fascynacji.
Rozmawiać na tematy wszelkie, patrzeć, jak błyszczą twoje oczy.
Wolno na spacer iść pod rękę, po łąkach wyobraźni kroczyć.
Objąć cię w tali, pieścić czule, od zgiełku miasta zrejterować
W leśnych ostępach tylko z tobą szałas miłości wybudować.
Dziś właśnie takie mam marzenia. Czy są realne? Czas pokaże.
Lecz wiem i czuję podświadomie, że dobrze może być nam razem.

WIGILIJNA (NA STO DWA)

Dziś widzę inaczej. Patrząc na świat
Przez pryzmat minionych lat.
Jednak lekko. Wieku balast nie przeraża.
Ja bez obaw robię spisy inwentarza.
W lustro spojrzeć lękać się nie muszę,
Bo mam serce wciąż gorące, czystą dusze.
I nie kiszę w sobie żalu ni zgorzknienia
W ciepłych barwach przyszłość widzę. Powodzenia
Nie umarły jeszcze żyją: prawda, miłość, ideały.
Choć przyznaję ten świat wcale nie jest doskonały
Miewam chandry większe, mniejsze i kłopoty,
Ale w stanie nieważkości to drobnochy
W takim stanie właśnie teraz się znajduję
Jestem w gwiazdach. Za co bliskim mym dziękuję.