Źle samotnie jest zasypiać,
Gdy noc stąpa po ulicach.
Gwiazdy paląc dają znać,
Że dzień minął. Pora spać.
Ja nie mogę. Dziury wiercę,
W swej, poduszce i udręce…
Źle samotnie jest zasypiać,
Chociaż piękna okolica…
Rechot żab rozbrzmiewa skoczny,
W głowie ciężar myśli mrocznych
Ciągle dudni wspomnień echem…
Jej ciepełkiem, jej uśmiechem…
Źle samotnie jest zasypiać,
Kiedy szczęścia obietnica
Znów nad ranem się wymyka.
Gdy ja w górze niczym Ikar
Latam sobie coraz wyżej.
Czy, gdy spadnę się wyliżę?
Źle samotnie jest zasypiać,
Więc nie pozwól mi rozsypać
Łez, co lecą dziś ukradkiem…
Bądź ekstazy mojej świadkiem
I bądź zawsze ukochana,
Niech zabliźni się ma rana.