Jestem w niebie chociaż nie mam skrzydeł
Z lepszej strony świata – choć sumienie gryzie.
Bo dotarłem tutaj bokiem – nielegalnie.
Lecz chcę zostać – jest wprost niewyobrażalnie.
Każda chwila, to dla zmysłów są pieszczoty,
Te muśnięcia przypadkowe, każdy dotyk…
W mojej jaźni pobudzają nowe stany
Nieważkości stan odlotu też jest znany.
Lekko dusza lewituje pod obłokiem
Ciepłej mgiełki tu tanecznym ruszam krokiem.
Dzięki miła, że mi otworzyłaś oczy nieba bram.
Ja też dam ci niebo – takie, jakie mam.
Błysk twych oczu, każde słowo spijam, chłonę,
I zatracam się w miłości, w szczęściu tonę!
Chociaż czekać łatwo nie jest, czekać trzeba.
Dla chwil cudnych, dla okruchów raju, nieba.