BANAŁY

Aniele boży, stróżu mój żuj swoje kłamstwa w ciszy.
Uczynków mych dobrych, czy złych i tak nikt nie policzy.
Nadzieja nadziewa mnie napal, wyśnione sny nie dają spać.
Myśli mnie niosą w daleką dal, głowa w ruletkę ruską gra.
Świerszcze cykają w trawie pierwsze, świetliki nucą smutne wiersze.
Latarnie płoną jednostajnie, słońce zachodzi, jest tak banalnie…
I w te banały wkraczasz ty – wypełniasz pustkę szarych dni.